Kilka lat temu, w miejscu, które dziś jest dla mnie bardzo ważne, przeczytałam pewną myśl. Niedługo potem zacytowałam ją, podpisując autora nie nazwiskiem czy pseudonimem, ale… numerem: 16670.
Święty Maksymilian Maria Kolbe i jego numer obozowy. A cytat? Chodzi o jedną z bardziej znanych myśli założyciela Niepokalanowa: „Tylko miłość jest twórcza”. Słowa, które mocno weszły mi wtedy w pamięć i serce. O samym tym zdaniu można by napisać artykuł, a nawet całą książkę. Istnieje zresztą publikacja o takim właśnie tytule.
W naszym cyklu jednak zatrzymajmy się nie tyle przy konkretnej myśli, ale przy tym, kto ją wypowiedział, bo to piękny
i bliski nam, także jako Polakom, ślad św. Franciszka. Zatrzymajmy się też w miejscu, gdzie ten człowiek zainicjował
„Gród Niepokalanej”.
Wielu z nas pewnie odwiedziło już Niepokalanów. Z Radomia to przecież niezbyt daleko. Jeśli jednak komuś jeszcze nie udało się tam być, bardzo do tego zachęcam. To miejsce ma zapach Najpiękniejszej z kobiet, czyli Matki Bożej, nazywanej tu Wszechpośredniczką Łask. Sporo w nim też duchowości franciszkańskiej. I choć Biedaczyna z Asyżu, ukazany
tam w kilku figurach, ma habit brązowy, zaś ojciec Kolbe i inni zakonnicy z Niepokalanowa – habit czarny, jednak duchowość pozostaje ta sama: prostota, pokora, ubóstwo i braterstwo.
Niepokalanów to sanktuarium wolności – zwłaszcza tej wewnętrznej. Może właśnie dlatego co roku grupa
pielgrzymów z Radomia udaje się pieszo do tego miejsca w intencji trzeźwości? A przecież św. Franciszek przez swoje nawrócenie niezwykle jasno po stronie wewnętrznej wolności się opowiedział. Bo miłość i wolność idą w parze. To nie literacki wymysł albo slogan, ale słowa Pisma Świętego: „Gdzie jest Duch Pański – tam wolność” (2 Kor 3, 17).
Czym jednak jest prawdziwa wolność? Często bywa pojmowana jako życie według słów: „nie mam żadnych ograniczeń” albo jako pełne uniesień chwile rodem z „Titanica”, kiedy to Rose, stojąc w ramionach Jack’a na rufie statku, pięknie rozkłada ramiona.
Jednak Niepokalanów pachnie wolnością „innego typu” – wolnością… o numerze 16670.
Podczas kanonizacji św. Maksymiliana Ojciec Święty Jan Paweł II wypowiedział niezwykłe zdanie: Maksymilian nie „umarł” – ale „oddał życie... za brata”. Tak naprawdę oddał to życie dużo wcześniej i nie za jednego człowieka, tylko za... dla tych wszystkich, których Bóg powierzył jego kapłańskiej i zakonnej trosce. Wybrał pokorę i służbę. Mimo, że miał podwójny doktorat, wielką wiedzę w dziedzinach ścisłych i niezwykłą wręcz wyobraźnię (stworzył prototyp pojazdu kosmicznego); mimo że mógłby błyszczeć na stronach ówczesnych czasopism, traktując innych „z góry”, to on jednak... wybrał coś innego. Czasopismo - owszem, ale ku czci Niepokalanej. Wiedza - jak najbardziej, ale po to, żeby zbudować sanktuarium. Wyobraźnia - oczywiście, ale dla założenia Niepokalanowa w Japonii.
Był taki jak jego duchowy ojciec - św. Franciszek z Asyżu. Szedł po jego śladach, a nawet sam tym śladem się stał.
Małgorzata Sar